Centrum danych rosyjskiego Yandexu we Włodzimierzu, na wschód od Moskwy, całkowicie zawiesiło działalność po niedzielnym ataku dronowym. Jak informuje BBC, ukraińskie uderzenie z 11 października było trzecim atakiem na obiekty firmy w tym tygodniu. Yandex potwierdził uszkodzenia i przekazał, że część jego usług stała się niedostępna dla użytkowników.
W komunikacie na Telegramie, przytoczonym przez BBC, firma zapewniła, że nikt w centrum nie został ranny. Poinformowała też o pracach nad przywróceniem łączności. Nie podała jednak terminu wznowienia działalności ani szczegółowego zakresu zniszczeń.
Niedzielne uderzenie nastąpiło po atakach na dwa inne obiekty Yandexu: w Sasowie w czwartek i w Kałudze w piątek. Według BBC również te centra zawiesiły pracę. Firma podkreśla, że centra danych są kluczowe dla normalnego działania jej usług, a przewidzenie terminu ich ponownego uruchomienia jest bardzo trudne.
Zakłócenia dotyczą zaplecza technologicznego firmy, która prowadzi między innymi usługi zamawiania jedzenia i przejazdów. Yandex potwierdził niedostępność części usług, ale nie wskazał, które z nich ucierpiały. Nie ma więc podstaw, by mówić o zatrzymaniu wszystkich usług przedsiębiorstwa.
Osobny spór o ataki na rafinerie
Atak na centrum danych nastąpił w czasie sporu o ukraińskie uderzenia w rosyjski sektor paliwowy. Według BBC na kilka godzin przed niedzielnym atakiem Donald Trump ostrzegł Ukrainę przed dalszymi atakami na rosyjskie rafinerie. O jego stanowisku pisaliśmy także w artykule dotyczącym ostrzeżenia przed uderzeniami w rafinerie.
Wołodymyr Zełenski napisał w niedzielę na platformie X, że Ukraina będzie gotowa zaprzestać ataków na rosyjskie rafinerie, jeśli Rosja przestanie atakować ukraińską infrastrukturę energetyczną. Była to deklaracja warunkowa, a nie informacja o zawartym porozumieniu lub faktycznym wstrzymaniu uderzeń. Wypowiedzi obu polityków dotyczyły rafinerii i infrastruktury energetycznej — nie uzgodnionego zakazu ataków na centra danych.