Miejsce zamieszkania wiąże się z ogromnymi różnicami w warunkach dorastania dzieci w Anglii — od wyników w szkole po poczucie bezpieczeństwa. Jak informuje BBC, komisarz ds. dzieci w Anglii Dame Rachel de Souza w raporcie „Childhood Lottery” ostrzega, że skali tych nierówności nie można wyjaśnić wyłącznie ubóstwem. Domaga się minimalnych standardów usług dla dzieci oraz specjalnego funduszu na pilną poprawę ich jakości.
Analiza opiera się na około stu wskaźnikach dotyczących m.in. zdrowia, opieki społecznej, edukacji, bezpieczeństwa i możliwości zabawy. De Souza określiła sytuację jako stan nadzwyczajny wymagający pilnych działań. To ocena komisarz, a nie informacja o formalnym ogłoszeniu stanu nadzwyczajnego.
Duże różnice w szkole i poczuciu bezpieczeństwa
Jednym z przykładów przytoczonych przez BBC są wyniki egzaminów GCSE, zdawanych w Anglii pod koniec obowiązkowej nauki szkolnej, zwykle w wieku 16 lat. Dobre wyniki z angielskiego i matematyki uzyskało 70% dzieci w Richmond upon Thames, podczas gdy w Knowsley odsetek ten wyniósł 31%. Wyraźne różnice dotyczą też codziennego otoczenia: brak poczucia bezpieczeństwa w swojej okolicy deklarowało 6,7% dzieci w Bedford i 24,9% w Croydon.
Wskaźniki opisują różne aspekty dzieciństwa i nie należy traktować ich jako jednego pomiaru wykonanego w tym samym czasie ani jako danych wyłącznie za 2026 rok. Pokazują jednak, jak odmiennie mogą wyglądać warunki dorastania w poszczególnych częściach Anglii.
Wśród miejsc sklasyfikowanych w raporcie jako najtrudniejsze do dorastania znalazły się Middlesbrough, Hounslow, Bradford, Nottingham, Halton, Peterborough, Leicester, Liverpool, Sunderland i Medway. Jest to wynik zestawienia przyjętych wskaźników, nie ocena każdej dzielnicy ani doświadczeń każdego mieszkającego tam dziecka.
Ubóstwo nie wyjaśnia wszystkiego
Ważnym ustaleniem raportu jest to, że obszary o większej deprywacji — czyli gorszych warunkach społeczno-ekonomicznych — nie zawsze wypadają gorzej od zamożniejszych. BBC wskazuje londyńskie Haringey jako przykład miejsca osiągającego dobre wyniki mimo znacznej deprywacji. Cambridge zostało natomiast ocenione niżej, choć poziom deprywacji jest tam relatywnie niewielki.
Komisarz chce, by dostęp do odpowiedniej jakości wsparcia dla dzieci był zabezpieczony minimalnymi standardami. Proponuje także specjalny fundusz interwencyjny oraz większą odpowiedzialność większych samorządów i władz strategicznych za sprawy najmłodszych. Jednym z rekomendowanych rozwiązań jest stanowisko zastępcy burmistrza odpowiedzialnego za dzieci. Są to postulaty raportu, a nie przyjęte już zmiany.
W odpowiedzi przytoczonej przez BBC Department for Education, czyli brytyjskie ministerstwo edukacji, wskazał działania dotyczące opieki nad dziećmi, standardów szkolnych, wsparcia lokalnego oraz możliwości szkolenia i zatrudnienia młodych ludzi. To stanowisko rządu wobec raportu; samo wskazanie tych działań nie oznacza, że opisane nierówności zostały usunięte.