Downing Street odrzuciło sugestię amerykańskiego sekretarza obrony Pete’a Hegsetha, że tylko nieliczni sojusznicy rzeczywiście walczyli w Afganistanie. Jak informuje „The Guardian”, rzecznik brytyjskiego premiera powiedział 19 października, że Hegseth się mylił, i przypomniał o brytyjskich wojskowych, którzy nie wrócili z wojny.
Pytanie podczas briefingu w siedzibie premiera dotyczyło przemówienia Hegsetha na Uniwersytecie Tennessee. Według przytoczonego przez gazetę fragmentu szef Pentagonu wspominał swoją służbę w Afganistanie i sugerował, że spośród licznych państw uczestniczących w misji tylko niewielka część prowadziła rzeczywiste działania bojowe.
Hegseth przywołał również żartobliwe rozwinięcie skrótu ISAF — nazwy Międzynarodowych Sił Wsparcia Bezpieczeństwa w Afganistanie — jako „I Saw Americans Fighting”, czyli „widziałem Amerykanów walczących”. Był to element jego wypowiedzi umniejszającej zaangażowanie pozostałych uczestników misji, a nie ustalenie dotyczące podziału działań bojowych między państwa.
W odpowiedzi rzecznik premiera podkreślił wkład Wielkiej Brytanii i innych sojuszników oraz poświęcenie tysięcy rodzin wojskowych. Przypomniał, że ponad 450 brytyjskich członków personelu wojskowego nie wróciło z wojny w Afganistanie — taką liczbę przytoczył w wypowiedzi relacjonowanej przez „The Guardian”.
Stanowisko Downing Street nie ograniczało się do obrony brytyjskich żołnierzy. Rzecznik zaznaczył, że służba i poświęcenie sił Wielkiej Brytanii oraz pozostałych państw NATO służyły wspólnemu bezpieczeństwu. Umniejszanie ich roli ocenił jako niewłaściwe.