Symboliczna ilustracja redakcyjna: anonimowa sylwetka wojskowego od tyłu na tle rozmytego ogrodzenia i chłodnego krajobrazu.

Ukraińcy pod rosyjskim dowództwem. DW opisuje relacje byłych jeńców

Ostatnia aktualizacja: Czas czytania: 3 min

Rosja przedstawia ich jako ukraińskich „ochotników”, ale relacje byłych jeńców pokazują, dlaczego to określenie wymaga ostrożności. Deutsche Welle opisuje Ukraińców w jednostkach pod rosyjskim dowództwem i przytacza świadectwa nacisków, przemocy oraz prób wydostania się z niewoli poprzez zgodę na wstąpienie do takiej formacji. Nie oznacza to jednak, że motywy wszystkich jej członków były jednakowe.

W materiale opublikowanym 11 października 2026 r. Anastazja Szepelewa przedstawia między innymi historię Pawła Olijnyka. Rozmówca DW twierdzi, że przyjął ofertę dołączenia do batalionu imienia Maksyma Krywonosa, aby opuścić miejsce niewoli, a następnie uciec na terytorium kontrolowane przez Ukrainę. Redakcja skontaktowała się z nim za pośrednictwem jego prawnika.

Zgoda na wstąpienie nie wyjaśnia całej historii

Olijnyk relacjonuje, że w rosyjskiej niewoli był bity, rażony prądem i poddawany torturom psychicznym. Zaprzecza, aby walczył przeciw Ukraińcom. Według jego opisu w batalionie znajdowali się zarówno ludzie, którzy dobrowolnie zmienili stronę, jak i osoby zmuszone do wstąpienia. Są to jego relacje przytoczone przez DW, a nie niezależnie ustalone okoliczności każdego przypadku.

DW podaje również, że ukraińskie władze badają możliwą zdradę Olijnyka, lecz nie został on jeszcze formalnie oskarżony. Samo badanie sprawy nie przesądza o jego winie ani nie rozstrzyga prawdziwości jego wyjaśnień.

O naciskach w niewoli opowiadają DW także byli jeńcy Maksym Butkewycz i Jewhen Szybałow. Opisują oferty współpracy z rosyjskimi siłami składane w warunkach przemocy i zastraszania. Butkewycz zwraca uwagę, że w takich okolicznościach trudno oddzielić decyzję dobrowolną od wymuszonej. Jednocześnie nie wyklucza, że część jeńców mogła kierować się przekonaniami ideologicznymi.

To rozróżnienie ma zasadnicze znaczenie dla odpowiedzi na pytanie, kim są ukraińscy „ochotnicy”. Nazwa używana do przedstawiania formacji nie dowodzi, że każdy jej członek miał swobodę wyboru. Z kolei świadectwa przymusu nie pozwalają automatycznie uznać, że wszyscy trafili do niej wbrew swojej woli.

Nieznana liczebność, różne motywy

Według DW doniesienia o rosyjskich jednostkach złożonych z ukraińskich jeńców i byłych ukraińskich wojskowych zaczęły pojawiać się pod koniec 2022 r. W sierpniu 2026 r. kilka oddziałów połączono w formację określaną jako „Ukraińska Ochotnicza Brygada Sił Specjalnych”. Publikacja opisuje więc rozwijający się od lat proceder, a nie pojedynczy nowy przypadek rekrutacji.

Jedną z opisywanych jednostek jest batalion imienia Maksyma Krywonosa. Jego rzeczywista liczebność pozostaje nieznana. DW przytacza ustalenia ukraińskiego nadawcy publicznego Suspilne, który zidentyfikował ponad 30 członków batalionu: byłych ukraińskich wojskowych wziętych przez Rosjan do niewoli w latach 2023–2024. Ta liczba dotyczy rozpoznanej grupy, nie pełnego składu jednostki.

Ekspert Paweł Łuzin ocenia w rozmowie z DW, że tworzenie takich formacji jest próbą naśladowania oddziałów rosyjskich obywateli walczących po stronie Ukrainy. To jego interpretacja celu tych działań, nie potwierdzona deklaracja zamiarów rosyjskich władz.

Z relacji przytoczonych przez DW wyłania się obraz ludzi o różnych motywach i doświadczeniach. W przypadku byłych jeńców kluczowe pozostają warunki, w których zgodzili się na współpracę, oraz ich późniejsze działania. Samo słowo „ochotnik” nie daje odpowiedzi na żadne z tych pytań.

Źródła

Znalazłeś błąd lub nieaktualną informację? Daj nam znać.

Najnowsze wpisy