Dwaj byli dyrektorzy biura maklerskiego jednego z banków zostali oskarżeni w sprawie inwestycji, które według prokuratury miały działać w sposób odpowiadający piramidzie finansowej. Jak informuje RMF24, akt oskarżenia sporządzony przez Prokuraturę Regionalną w Łodzi trafił do Sądu Okręgowego w Warszawie. Zarzuty dotyczą 1308 klientów i kwoty przekraczającej 387,6 mln zł. Oskarżeni nie przyznali się do zarzutów.
Sprawa obejmuje lata 2012–2015 i jest jednym z wątków śledztwa prowadzonego przez łódzką prokuraturę oraz poznańską delegaturę Centralnego Biura Antykorupcyjnego (CBA). Certyfikaty czterech funduszy inwestycyjnych były sprzedawane za pośrednictwem placówek banku w całej Polsce. W centrum oskarżenia znajduje się sposób dopuszczenia tych produktów do dystrybucji oraz informacje przekazywane klientom.
Prokuratura: wykup certyfikatów zależał od wpłat kolejnych inwestorów
Według prokuratury byli dyrektorzy zdecydowali o sprzedaży certyfikatów bez zbadania produktu — w tym materiałów promocyjnych, polityki inwestycyjnej i aktywów, na których opierały się fundusze. Śledczy zarzucają również, że klienci nie byli informowani o istotnym warunku wycofania pieniędzy w okresie budowania portfela inwestycyjnego: możliwość wykupu certyfikatów miała zależeć od ich dalszej sprzedaży.
Jak wynika z wypowiedzi rzecznika prokuratury Krzysztofa Kopani cytowanej przez RMF24, środki na wykup miały pochodzić z wpłat kolejnych inwestorów, a nie z zysków wypracowanych przez fundusze. Kopania ocenił, że taki mechanizm odpowiadał funkcjonowaniu piramidy finansowej. Jest to stanowisko prokuratury, a nie ustalenie sądu — wniesienie aktu oskarżenia nie przesądza o winie obu mężczyzn.
387,6 mln zł w zarzutach, około 136 mln zł strat
Według cytowanego przez RMF24 prokuratora Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) zarządziła w 2017 r. likwidację wszystkich czterech funduszy. RMF24 podaje, że po ich likwidacji w sierpniu 2025 r. inwestorzy, którzy kupili certyfikaty za pośrednictwem banku, odzyskali tylko część pieniędzy. Ich łączne straty wyniosły około 136 mln zł.
Tej kwoty nie należy utożsamiać z ponad 387,6 mln zł objętymi zarzutami. Pierwsza opisuje straty po odzyskaniu części środków, druga — kwotę wskazaną przez prokuraturę w oskarżeniu. Rozróżnienie ma znaczenie dla oceny finansowej skali sprawy.
Kopania poinformował także o zabezpieczeniu majątku oskarżonych, przede wszystkim nieruchomości, o wartości około 8,6 mln zł. Zabezpieczenie nie oznacza jednak, że pieniądze te zostały wypłacone pokrzywdzonym. Obaj byli dyrektorzy, jak podaje RMF24, nie przyznali się w śledztwie do zarzutów; o ich odpowiedzialności rozstrzygnie sąd.