Komercyjne myjnie samochodowe, pola golfowe i boiska prywatnych szkół w części Anglii mogą zostać objęte zakazami niekoniecznego użycia wody. Jak informuje „The Guardian”, o zgodę na takie ograniczenia wystąpiły South East Water, Southern Water i South West Water. To na razie wnioski, a nie obowiązujące zakazy — według gazety w chwili publikacji 14 października rząd nie udzielił jeszcze odpowiedzi.
Decyzja należy do Department for Environment, Food and Rural Affairs (Defra), brytyjskiego resortu środowiska, żywności i spraw wiejskich. Opisane ograniczenia dotyczyłyby części obszarów obsługiwanych przez te trzy przedsiębiorstwa wodociągowe, nie wszystkich firm w Anglii. Mogłyby objąć podlewanie pól golfowych i szkolnych boisk wodą z sieci oraz działalność komercyjnych myjni. Guardian nie podaje terminu ewentualnego wejścia zakazów w życie.
Deszcz nie wystarczył, by zakończyć suszę
Za wnioskami stoi utrzymujący się niedobór wody. Według Guardiana 11 obszarów Anglii nadal pozostaje w stanie suszy, a poziom napełnienia zbiorników wynosi 54 proc. Wrzesień 2026 przyniósł w Anglii około 65 proc. opadów typowych dla tego miesiąca — za mało, by szybko odbudować zapasy.
Gazeta przytacza ocenę Met Office, brytyjskiej służby meteorologicznej, zgodnie z którą wyjście wszystkich obszarów z suszy wymagałoby opadów powyżej średniej utrzymujących się przez siedem miesięcy. Nie jest to jednak gwarantowany termin zakończenia suszy, lecz ocena skali potrzebnych opadów.
Szczególnie niskie poziomy wody Guardian opisuje w dwóch zbiornikach na południowym zachodzie Anglii: Wimbleball w Somerset jest napełniony w 18 proc., a Colliford w Kornwalii w 37 proc. Przedstawiciel South West Water podkreśla na łamach gazety, że pojawienie się deszczu nie oznacza natychmiastowego końca suszy. Priorytetem firmy pozostają ograniczenie zapotrzebowania i zachowanie zapasów wody.
Southern Water chce także zwiększyć pobór z rzeki
Southern Water występuje również o drought order, czyli specjalne zezwolenie na działania związane z suszą, które w tym przypadku umożliwiłoby dodatkowy pobór wody z rzeki Test. Według Guardiana firma uzasadnia wniosek wyraźnym zagrożeniem dla dostaw w Hampshire i na wyspie Wight.
Dla przedsiębiorców kluczowe będzie więc to, czy Defra zatwierdzi ograniczenia i jaki ostatecznie będzie ich zasięg. Same wnioski dostawców nie oznaczają jeszcze zakazu korzystania z wody: opisywane działania pozostają uzależnione od zgody rządu.