Ceny ropy wzrosły w środę 14 października, gdy doniesienia o atakach na statki w cieśninie Ormuz nasiliły obawy o dostawy z Bliskiego Wschodu. Według Euronews we wczesnych europejskich notowaniach kontrakty na ropę Brent i amerykańską WTI zyskiwały po 0,5 proc. Jednocześnie europejskie ceny gazu pozostawały blisko najwyższego poziomu od czterech lat.
Euronews, powołując się na agencję Reuters, podał, że Iran miał zaatakować dwa statki w cieśninie Ormuz. To doniesienie agencyjne, a nie informacja przedstawiona jako oficjalnie potwierdzona przez władze. Relacja nie określa daty ataków — środowa data dotyczy opisanej reakcji rynku.
Kontrakty terminowe na Brent, czyli umowy dotyczące przyszłych dostaw tej ropy, były rano notowane na poziomie 106,24 dolara za baryłkę. W przypadku WTI cena wynosiła 94,64 dolara. Są to wartości z określonego momentu handlu, nie ceny zamknięcia sesji ani stawki za paliwo na stacjach.
Niepokój na rynku nie ograniczał się do żeglugi w cieśninie Ormuz. Według Euronews dodatkowym zagrożeniem dla dostaw ropy była eskalacja konfliktu między Huti a Arabią Saudyjską. Obawy o bezpieczeństwo dostaw nie oznaczają jednak, że zostały one przerwane lub że cieśnina została zamknięta.
Na rynku gazu kontrakty w holenderskim TTF, punkcie odniesienia dla europejskich cen tego surowca, kosztowały w środę rano nieco ponad 86 euro za megawatogodzinę. Było to poniżej wcześniejszego szczytu wynoszącego 87,44 euro, ale — jak opisuje Euronews — nadal blisko najwyższego poziomu od czterech lat.
Dla odbiorców energii istotne jest rozróżnienie między notowaniami hurtowymi a cenami detalicznymi. Opisany poranny wzrost pokazuje reakcję rynku na obawy o dostawy; sam w sobie nie przesądza o zmianie cen paliw ani wysokości rachunków gospodarstw domowych.