Ponad 5 tys. osób zmarło podczas trwającej epidemii eboli w Demokratycznej Republice Konga — informuje BBC, powołując się na dane władz tego kraju. Odnotowano ponad 10 300 potwierdzonych przypadków, a epidemia objęła osiem z 26 prowincji. Jej epicentrum znajduje się w Ituri na północnym wschodzie kraju, gdzie konflikt utrudnia dotarcie z pomocą i opanowanie zakażeń.
Bilans opisany przez BBC w publikacji z 31 października nie jest ostateczny: epidemia nadal trwa. Nie wskazano też dokładnej daty, do której zliczono zgony i zakażenia, dlatego liczb tych nie należy traktować jako zestawienia wyłącznie na ten dzień.
Według BBC epidemia rozpoczęła się w maju 2026 r. Już w sierpniu przedstawiciele służb zdrowia uznali ją za najbardziej śmiertelną w historii DR Konga. Dla porównania, według przytoczonych przez stację danych ONZ poprzednia najtragiczniejsza epidemia w tym kraju spowodowała 2299 zgonów w latach 2018–2020.
Ituri w centrum epidemii
W najnowszej aktualizacji ministerstwa zdrowia, opisanej przez BBC, jako epicentrum wskazano prowincję Ituri. Trwający tam konflikt stanowi istotną przeszkodę w działaniach przeciwepidemicznych. Biuro Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) w Afryce podkreśla potrzebę zwiększenia skali tych działań, poprawy dostępu do dotkniętych obszarów oraz współpracy z lokalnymi społecznościami.
Za obecną epidemię odpowiada wirus Bundibugyo. Jak podaje BBC, nie ma jeszcze szczepionki ani swoistego leczenia przeciwko temu wirusowi; prowadzone są badania kliniczne szczepionek. Brak swoistej terapii nie oznacza jednak, że chorzy pozostają bez opieki medycznej — relacja opisuje prowadzenie diagnostyki i leczenia pacjentów.
Rosnący bilans pokazuje skalę kryzysu, ale o skuteczności odpowiedzi decydują również warunki, w jakich pracują służby medyczne. Wskazywane przez WHO potrzeby dotyczą zarówno zwiększenia działań przeciwepidemicznych, jak i możliwości dotarcia do społeczności na obszarach dotkniętych konfliktem.