Brazylijski kongres zatwierdził reformę, która ma skrócić maksymalny tydzień pracy z 44 do 40 godzin i znieść sześciodniowy tydzień pracy — informuje „The Guardian”. Zmiany będą jednak wprowadzane etapami. Głosowanie nie oznacza, że pracowników już obowiązuje nowy, 40-godzinny limit.
Według gazety senat przyjął poprawkę konstytucyjną 14 października 2026 r., po tym jak w maju zatwierdziła ją izba niższa. Reforma ma szeroki zasięg: sześciodniowy tydzień pracy dotyczy obecnie około 16 mln osób, a obniżenie maksymalnego tygodniowego czasu pracy ma objąć ponad 30 mln pracowników. Są to szacunki dotyczące zakresu zmian, nie ich już zaobserwowanych skutków.
Najpierw 42 godziny, później 40
Opisany przez „The Guardian” harmonogram rozpocznie się od promulgacji poprawki przez przewodniczącego senatu, czyli jej formalnego ogłoszenia. Po 60 dniach ma zostać zniesiony sześciodniowy tydzień pracy, a maksymalny tygodniowy czas pracy ma spaść do 42 godzin. Dopiero po kolejnych 14 miesiącach limit zostanie obniżony do docelowych 40 godzin.
Nie ma więc jeszcze podstaw do wskazania konkretnych dat rozpoczęcia obu etapów: gazeta nie podaje daty promulgacji. Rozróżnienie między parlamentarnym zatwierdzeniem reformy a wejściem jej przepisów w życie jest kluczowe dla pracowników i pracodawców planujących nowe rozkłady pracy.
Reforma w tle wyborów prezydenckich
Decyzja parlamentu zapadła przed drugą turą wyborów prezydenckich, zaplanowaną na 25 października 2026 r. Jak zaznacza „The Guardian”, zmiany nie zaczną obowiązywać przed tym głosowaniem.
Prezydent Luiz Inácio Lula da Silva popierał skrócenie tygodnia pracy i publicznie powitał zatwierdzenie reformy. Według gazety jego rywal wyborczy Flávio Bolsonaro wcześniej sprzeciwiał się zmianie, lecz przed głosowaniem zmienił stanowisko i ją poparł. Parlamentarna decyzja jest zatem ważnym wydarzeniem kampanii, ale jej rzeczywiste skutki dla organizacji pracy pojawią się dopiero wraz z kolejnymi etapami wdrażania przepisów.