Niemieckie służby zatrzymały dwóch obywateli Turcji podejrzewanych o podpalenie stacji Starlink w Woli Krobowskiej na Mazowszu. Jak informuje RMF24, powołując się na ministra Marcina Kierwińskiego, zatrzymania nastąpiły w poniedziałek 12 października. Podejrzani oczekują na przekazanie Polsce.
Sprawa dotyczy pożaru z 23 września w powiecie grójeckim. Według RMF24 ogień objął anteny stacji, uszkodzony został również agregat prądotwórczy. Nikt nie został poszkodowany. Nowym etapem śledztwa są zatrzymania w Niemczech, przeprowadzone — zgodnie z relacją stacji — na podstawie materiałów przygotowanych przez polską policję, Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego i prokuraturę.
Komendant główny policji Marek Boroń poinformował o zabezpieczeniu nagrań, śladów linii papilarnych oraz DNA. Według jego wypowiedzi śledczy odtworzyli także przygotowania i drogę ucieczki osób, które wskazują jako podejrzane o udział w podpaleniu.
Przekazanie Polsce i zapowiedziane zarzuty
Według policji zatrzymani czekają na przekazanie polskim władzom w procedurze Europejskiego Nakazu Aresztowania. Kierwiński zapowiedział, że po przekazaniu Polsce usłyszą zarzuty dotyczące sabotażu i dywersji na zlecenie obcego wywiadu. Zarówno przekazanie, jak i postawienie tych zarzutów pozostają zapowiedzianymi krokami, a nie zakończonymi czynnościami.
Tomasz Siemoniak stwierdził natomiast, że za aktem dywersji stoją rosyjskie służby. To stanowisko ministra dotyczące odpowiedzialności za podpalenie, nie ustalenie sądu. Zatrzymani pozostają podejrzanymi; samo zatrzymanie nie przesądza o ich winie.