Michael O’Leary spodziewa się dwucyfrowego wzrostu cen biletów w europejskich liniach lotniczych w 2027 roku. Jak informuje RMF24, szef Ryanaira wskazuje na rosnące koszty paliwa, a przewoźnik rozważa również tymczasowe zamrożenie wynagrodzeń. To prognozy i rozpatrywane oszczędności, nie ogłoszenie jednolitej podwyżki cen ani wdrożonej decyzji płacowej.
Według relacji RMF24 Ryanair przewiduje, że jego rachunek za paliwo wzrośnie o 2 mld euro. O’Leary powtórzył, że pokrycie tych dodatkowych kosztów wymagałoby podniesienia cen biletów o 20 proc. Jednocześnie zaznaczył, że nie jest pewien, czy taki wzrost uda się osiągnąć.
Ta różnica ma znaczenie dla pasażerów: wskazane 20 proc. to szacunek podwyżki potrzebnej do pokrycia kosztów, a nie zapowiedź, że każdy bilet Ryanaira zdrożeje właśnie o tyle. Z kolei prognoza dwucyfrowego wzrostu cen w 2027 roku dotyczy europejskich linii lotniczych i pozostaje oceną prezesa przewoźnika. Nie określa zmian cen na konkretnych trasach, w tym między Polską a Wielką Brytanią.
Oszczędności także w zatrudnieniu
Równolegle Ryanair rozważa tymczasowe zamrożenie płac pracowników — podaje RMF24. W tej samej relacji, za BBC, przytoczono stanowisko związku zawodowego Unite, który oświadczył, że nie otrzymał takich propozycji. Przedstawiciel związku wskazał na obowiązujące wieloletnie porozumienie płacowe, obejmujące również 2027 rok, i oczekiwanie, że będzie ono przestrzegane.
Według RMF24 O’Leary zapowiedział ponadto ograniczenie rekrutacji oraz szersze wykorzystanie sztucznej inteligencji w działach zaplecza i wsparcia. Zapowiedzi te pokazują, że przewoźnik szuka oszczędności także poza kosztami samych operacji lotniczych. Nie oznaczają jednak, że rozważane zamrożenie wynagrodzeń zostało już wprowadzone.