Magdalena Andersson ponownie zakończyła rozmowy o utworzeniu szwedzkiego rządu bez porozumienia. Jak informuje Euronews, liderka Socjaldemokratów ogłosiła 13 października, że mimo postępów w negocjacjach z trzema pozostałymi partiami jej bloku nie ma obecnie warunków do powołania gabinetu tolerowanego przez parlament. Jej kandydatura na premiera ma jednak zostać poddana pod głosowanie w czwartek, 15 października.
Przewodniczący parlamentu Andreas Norlén zapowiedział, że głosowanie odbędzie się niezależnie od fiaska rozmów. Według relacji Euronews wyjaśnił, że taki finał misji Andersson zakładano od początku — bez względu na wynik negocjacji. Niepowodzenie rozmów nie oznacza więc jeszcze odrzucenia jej kandydatury przez posłów.
Większość mandatów nie wystarczyła do porozumienia
Po wyborach z 13 września blok centrolewicowy dysponuje 176 mandatami, wobec 173 mandatów prawicowego bloku ustępującego premiera Ulfa Kristerssona. Ta niewielka przewaga nie przełożyła się jednak na wspólne stanowisko w sprawie składu nowego gabinetu.
Kluczowy spór dotyczy udziału Partii Lewicy w rządzie. Partia Centrum sprzeciwia się wejściu tego ugrupowania do gabinetu, podczas gdy Partia Lewicy uzależnia poparcie lewicowego rządu od własnego udziału w nim. Te przeciwstawne warunki utrudniają Andersson uzgodnienie rozwiązania akceptowalnego dla partnerów.
To kolejna nieudana próba negocjacji liderki Socjaldemokratów. Pierwszą misję otrzymała 18 września i zakończyła ją bez powodzenia 28 września. Obecne fiasko przedłuża oczekiwanie na nowy rząd, a Kristersson nadal kieruje gabinetem pełniącym obowiązki.
Co rozstrzygnie głosowanie?
Jak opisuje Euronews, szwedzka procedura nie wymaga, by kandydat na premiera zdobył głosy większości parlamentarzystów. Może objąć urząd, jeśli większość parlamentu nie zagłosuje przeciw niemu. Dlatego brak umowy o wspólnym rządzie i wynik głosowania nad premierem to dwie odrębne kwestie.
Norlén ocenił, że Andersson prawdopodobnie nie uzyska akceptacji parlamentu, ale jest to prognoza, a nie wynik zapowiedzianego głosowania. Nazwał też Kristerssona naturalnym kandydatem do kolejnej misji, nie przesądzając jednak, że ją mu powierzy.
Według Euronews po czterech nieudanych parlamentarnych głosowaniach nad proponowanymi kandydatami na premiera konieczne są przedterminowe wybory. Limit dotyczy głosowań, nie prób negocjacyjnych — dwóch zakończonych bez porozumienia misji Andersson nie należy zatem liczyć jako dwóch odrzuconych kandydatur.