Ilustracja redakcyjna przedstawiająca sylwetkę elektrociepłowni i sieć energetyczną na tle nocnego miasta; nie jest dokumentacją ataku na Kijów.

Zełenski: rosyjski pocisk trafił kijowską elektrociepłownię. Partnerzy nie ostrzegli o ataku

Ostatnia aktualizacja: Czas czytania: 2 min

Rosyjski pocisk balistyczny trafił we wtorek wieczorem, 13 października, kijowską elektrociepłownię CHP-4 — poinformował prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Zarzucił przy tym zachodnim partnerom, że nie przekazali wcześniejszego ostrzeżenia o ataku. Według mera Kijowa Witalija Kliczki w całym uderzeniu na miasto zginęły co najmniej dwie osoby, a około 20 zostało rannych.

Jak informuje Euronews w relacji opublikowanej 14 października, Zełenski napisał na Facebooku, że głównym celem była infrastruktura energetyczna, a konkretnie CHP-4. Według prezydenta obiekt został trafiony. Euronews nie podaje rozmiaru uszkodzeń ani skutków uderzenia dla dostaw energii.

Zełenski stwierdził również, że ukraińskie systemy wykryły pociski dopiero wtedy, gdy zbliżały się one do miasta. Brak wcześniejszego ostrzeżenia ze strony partnerów jest zarzutem ukraińskiego prezydenta; relacja Euronews nie zawiera ich odpowiedzi.

Skutki ataku nie ograniczyły się do infrastruktury energetycznej. Kliczko poinformował o trafieniu budynku mieszkalnego w rejonie desniańskim. Podane przez niego liczby zabitych i rannych dotyczą całego opisanego ataku na Kijów, nie wyłącznie uderzenia w elektrociepłownię. Euronews podaje także, że dziennikarze agencji AFP słyszeli w stolicy kilka eksplozji.

Atak po deklaracji Trumpa o wstrzymaniu uderzeń

Do uderzenia doszło po niedzielnej wypowiedzi Donalda Trumpa, który twierdził, że Rosja i Ukraina uzgodniły wstrzymanie dalekosiężnych ataków na elektrownie i rafinerie. Euronews przytacza deklarację Trumpa, ale nie podaje potwierdzenia porozumienia przez obie strony.

Źródła

Znalazłeś błąd lub nieaktualną informację? Daj nam znać.

Najnowsze wpisy