Joshua Wong, działacz hongkońskiego ruchu prodemokratycznego, został 5 listopada skazany na 10 lat więzienia za zmowę z siłami zagranicznymi na podstawie ustawy o bezpieczeństwie narodowym. Jak informują BBC i „The Guardian”, aktywista przyznał się do winy we wrześniu. Odbywał już wcześniej orzeczoną karę więzienia.
Według relacji z procesu oskarżenie zarzucało Wongowi współdziałanie z innymi aktywistami, w tym Nathanem Lawem, na rzecz skłonienia zagranicznych państw do wprowadzenia sankcji i blokad przeciwko Chinom. To właśnie tych działań dotyczyła sprawa zakończona czwartkowym wyrokiem.
Nowa kara częściowo pokrywa się z poprzednią. Wong odbywał wyrok czterech lat i ośmiu miesięcy więzienia za spisek w celu działalności wywrotowej, związany z organizacją nieoficjalnych prawyborów. Według „The Guardian” karę tę orzeczono w listopadzie 2024 roku. BBC podaje, że dwa miesiące i dwa dni nowej kary będą odbywane równolegle z dotychczasową. Nie oznacza to więc dokładnie dziesięciu dodatkowych lat liczonych od dnia najnowszego orzeczenia.
Spór o ustawę o bezpieczeństwie narodowym
Podstawą nowego wyroku jest ustawa o bezpieczeństwie narodowym wprowadzona w Hongkongu w 2020 roku. Władze Chin i Hongkongu przedstawiają ją jako narzędzie ochrony bezpieczeństwa i stabilności. Krytycy wskazują natomiast na jej wykorzystywanie do tłumienia opozycji. Spór o te przepisy pozostaje kluczowym tłem kolejnych postępowań przeciwko działaczom prodemokratycznym.
Wyrok potępiły organizacje broniące praw człowieka: Human Rights Watch, której stanowisko przytacza BBC, oraz Amnesty International, cytowana przez „The Guardian”. Według brytyjskiego dziennika konsulat Stanów Zjednoczonych w Hongkongu również skrytykował dodatkową karę i wezwał do uwolnienia Wonga. Chińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zaapelowało z kolei o poszanowanie suwerenności Chin i systemu prawnego Hongkongu.