Około 1200 Palestyńczyków zostało zmuszonych do opuszczenia domów w Hebronie na okupowanym Zachodnim Brzegu — poinformowały miejscowe władze, cytowane 24 października przez France 24. Kolejnym około 1300 mieszkańcom grozi utrata domów. Izraelska operacja wojskowa nastąpiła po ataku, w którym zginęło dwóch izraelskich żołnierzy.
Szef władz miejskich Hebronu Yousef Zouhair Al-Jabari przekazał, że wojsko zniszczyło sklepy, fabryki, domy i drogi. Podany przez niego bilans osób, które opuściły domy, oraz mieszkańców zagrożonych wysiedleniem nie jest niezależnym zestawieniem. To dwie odrębne grupy: około 1300 zagrożonych osób nie należy doliczać do liczby już wysiedlonych.
Według relacji France 24, opracowanej na podstawie doniesień Reutersa i AFP, w piątek 23 października dwóch palestyńskich napastników otworzyło ogień przy wojskowym punkcie kontrolnym w pobliżu Hebronu. Zginęło dwóch izraelskich żołnierzy. Izraelska armia poinformowała, że napastnicy zostali zastrzeleni. Po ataku premier Benjamin Netanjahu zapowiedział operację wojskową na dużą skalę.
Izraelskie wojsko oświadczyło, że działania w dzielnicach Al-Jaladah i Ein Deir Baha mają służyć poszukiwaniu bojowników i broni. Zapowiedziało również wyburzenia.
Autonomia Palestyńska określiła operację jako karę zbiorową. W sobotę 24 października wezwała do wywarcia międzynarodowej presji na Izrael w celu ochrony palestyńskich mieszkańców. Jest to stanowisko władz palestyńskich; izraelska armia przedstawia operację jako działania wymierzone w bojowników i ich uzbrojenie.